Witam

napisał/a: grzesiu33 2010-08-11 11:18
Nie wiem nawet jak to opisać... gdzie się z tym zwrócić... dla mnie problem jest poważny i nie wiem już jak racjonalnie wytłumaczyć siostrze pewnych spraw... od jakiegoś czasu moja siostra zwierza mi się z dziwnego ciepła w brzuchu i uczucia gwałtu... nigdy do takiego zdarzenia nie doszło a mimo to jej odczucia są bardzo silne... nie umiem już obiektywnie spojrzeć na to co przeżywa... prosi mnie żebym jej pomógł dowiedzieć się co to jest, skąd takie uczucie i pozbyć się tego... nie słyszałem ani nie znalazłem nigdzie informacji o podobnych przypadkach czy możliwościach wywoływania takiego stanu... dla mnie to bardzo irracjonalne... a mimo to kończy się USG czy RTG które moim zdaniem nic nie wykażą... na USG wyszło jedynie powiększone jelita... nie wiem do kogo się zwrócić o pomoc w wyjaśnieniu owego dziwnego stanu...
napisał/a: ivi.kiwi 2010-08-11 11:22
Niebardzo rozumiem.. Twoja siostra czuje sie tak jakby ja ktos zgwalcil..? i czuje cieplo w brzuchu?
Moze faktycznie zostala zgwalcona.. nie wiem jak Ci pomoc..
napisał/a: grzesiu33 2010-08-11 11:26
generalnie sam nie wiem jak mam to opisać... strasznie skomplikowane... sama opowiada właśnie o tym w ten sposób... jakieś ciepło i uczucie przeżywanego stosunku... zastanawiam się czy człowiek jest w stanie psychicznie wywołać u siebie takie uczucie... bo ja podejrzewam że tutaj jest problem ale nie chce oceniać.
napisał/a: wikam2 2010-08-11 15:17
Kompletnie nie wiem co powiedzieć...
napisał/a: niezapominajka89 2010-08-11 16:08
Wydaje mi sie ze problem ma podłoże psychiczne, może to jakaś fobia, natręctwo albo nerwica?
Najlepiej zrobisz jak zwrócisz się z tym do lekarza- psychologa albo psychiatry
Być może ktoś usiłował ją zgwałcić?
napisał/a: grzesiu33 2010-08-11 17:38
też się tego obawiam.. najgorsze jest w tym wszystkim to że nie potrafię jej skłonić do wizyty... zastanawiałem się czy takie natręctwo czy fobia mogą doprowadzić do takich odczuć... staram się racjonalnie na to spojrzeć i słyszę żebym nawet nie wspominał o psychologu czy psychiatrze... bo gdyby ktoś jej powiedział że to pomoże to sama zgłosiłaby się do odpowiedniej osoby... jest przekonana że ma coś w środku co powoduje takie uczucie... oczekuje ode mnie pomocy tylko że ja czuje się bezradny w tym wszystkim...
napisał/a: niezapominajka89 2010-08-11 19:18
Jest mnóstwo przeróżnych fobii i nerwic. Może skłoń ją do rozmowy z kimś innym komu ufa? Rodzice, przyjaciółka - może razem osiągniecie więcej i siostra zgodzi się na wizytę u lekarza.
napisał/a: grzesiu33 2010-08-11 19:37
problem w tym że tak ufnie i otwarcie rozmawia tylko ze mną... jej życie jest pod względem towarzyskim bardzo ubogie ale to już zupełnie inna historia... próby skłonienia jej do wizyty u lekarza nie przynoszą rezultatu... nie dopuszcza tej myśli do siebie żeby tam pojść, jest przekonana o swoich racjach i nikt ani nic nie jest w stanie jej uświadomić że może się mylić...
napisał/a: niezapominajka89 2010-08-11 19:49
Pójdź sam i opowiedz lekarzowi o przypadku swojej siostry.
Może taki lekarz zna jakieś metody manipulacji i pomoże Ci skłonić siostrę do wizyty?
Nie możesz tego tak zostawić, musisz poradzić się specjaliście.
napisał/a: grzesiu33 2010-08-11 19:57
nie chce tego tak zostawić... wiele kosztowało mnie żeby w ogóle o tym napisać... to nie jest łatwe... i gdybym mógł siłą bym zaciągnął do lekarza... ale to nie rozwiązanie... rozmawiałem póki co z psychologiem i okazało się to bezskuteczne... pomyślę o wizycie o psychiatry... problem jest też taki że ona sama najlepiej opisałaby swój stan... swoje przeżycia... obawiam się że w moje relacje wkradnie się obiektywizm i komentarz jak to jest dla mnie niepojęte... a wydaje mi się że podczas wizyty u psychologa czy psychiatry ogromną rolę odgrywa język niewerbalny... mam nadzieję że uda się ją jakoś nakłonić do wizyty bo tylko tam upatruje pomocy...
napisał/a: niezapominajka89 2010-08-11 20:16
Może siostra boi się diagnozy lekarza? boi się, ze wykryje "coś strasznego". Siłą na pewno jej nie zaprowadzisz jak się uparła, że nie pójdzie- to nie pójdzie. Gdybym była na Twoim miejscu to starałabym się "wybadać" całą sprawę albo po prostu zająć siostrę czymś i sprawić żeby o tym nie myślała...
napisał/a: grzesiu33 2010-08-11 20:42
Wybadać za wiele nie mogę... z racji tego że mówi mi wtedy kiedy chce i ile chce kiedy próbuje dopytywać coś więcej ucina temat bądź w kółko to samo, mam wrażenie że kiedy zadam jej niewygodne pytanie ucina temat i tak jak gdyby nigdy nic... a co do zajęcia jej czymś... to też nie jest takie proste... żyjemy w zupełnie innych miejscowościach... kawałek drogi... jest mężatką... jest starsza ode mnie ale mimo wszystko młodą osobą... dlatego poza rozmową telefoniczną nie jestem w stanie zorganizować jej czasu... namawiałem ją żeby robiła to co lubi, znalazła sobie zajęcie już nie raz... nie rozmyślała... na nic...