Miłość, która rani

napisał/a: ail_ali 2008-01-02 14:49
Jestem ze swoim chłopakiem ponad 2 lata. Planujemy wspólne mieszkanie, przyszłość. Mogłoby się wydawać, że stanowimy idealną parę, że bardzo się kochamy, bo nie przeszkadzają nam dzielące nas różnice, dajemy sobie radę w problemach dla innych nie do przejścia. Kocham go całym sercem i zrobiłabym dla niego wszystko, on mówi, że mnie kocha, mogłoby się wydawać, że jest wszystko świetnie, ale tak nie jest. Nie ufam mu i to nie bezpodstawnie. Denerwuje mnie jego fascynacja innymi kobietami. W przeszłości niejednokrotnie przyłapałam go na oglądaniu filmów porno. Może nie robiłabym z tego takiego halo, gdyby nie fakt, że przyłapałam go też na pisaniu ogłoszeń w stylu „szukam kobiety. napalony”, dodam, że w niektórych ogłoszeniach podawał się za zupełnie kogoś innego, w innych podawał swoje dane. Widziałam, też jego rozmowy na czatach erotycznych, żeby było śmieszniej, z mężczyzną. Rozmawiałam o tym z nim niejednokrotnie, za każdym razem, raz tłumaczyłam, spokojnie rozmawiałam, innym razem histeryzowałam, udawałam, że nic nie wiem i dopytywałam, by sam powiedział. Za każdym razem mówi, że więcej tego nie zrobi, że kocha mnie i nie chce ranić. Ale dziś znowu zobaczyłam przypadkiem w historii łączeń internetowych filmy porno. Nawet nieważne jest to, że krzywdzi mnie akurat w ten sposób, ale że w ogóle krzywdzi mnie, bo robi coś, co mnie rani. Przecież mówiłam mu, że nic mnie tak nie boli jak takie zachowanie, a mimo to on nie zrezygnował z tego. Przez jego postępowanie czuję się nieatrakcyjna dla niego, a poczucie atrakcyjności w oczach własnego mężczyzny jest dla kobiety najważniejsze. Moi znajomi mówią mi, że mam wygląd modelki, że jestem piękna i że mój chłopak nie pasuje do mnie pod względem wizualnym, bo nie jest super przystojny. Nie wydaje mi się, bym była słaba w łóżku, nigdy mu nie odmawiam, często sama go zachęcam. Dlatego nie wiem skąd u niego potrzeba oglądania pornosów, czy pisania erotycznych ogłoszeń. Nie wiem, bo dzisiaj oglądając filmy z historii połączeń internetowych uznałam, że jestem ładniejsza i bardziej pociągająca od każdej z tych kobiet z filmów. Czy on tego nie widzi? A może kierują nim jakieś inne potrzeby. Przecież codziennie mówi, że mnie kocha, widzi jak dbam o niego, robię wszystko by mu ułatwić życie i pomóc w potrzebie, codziennie mówi jaki będzie szczęśliwy gdy zamieszkamy razem. Ale ja nie wiem czy tego chcę. Mieszkam z rodzicami, oni uważają, że powinnam wyprowadzić się z domu dopiero gdy wyjdę za mąż. Łatwo się więc domyślić, że gdy zamieszkam z nim bez ślubu moje stosunki z rodziną będą nie do odbudowania. Dlatego muszę być jego pewna, pewna naszego uczucia. Z domu muszę się wyprowadzić, bo nie wytrzymuję z rodzicami - cholerykami. A sama studiuję i nie dam rady się utrzymać samodzielnie. Więc jeśli zamieszkamy razem i on mnie zostawi nie będę miała gdzie pójść, bo do domu już nie będę miała wstępu. Nie mam co liczyć na przyjaciół, bo od kiedy jesteśmy razem straciłam nawet tych najbliższych, bo wolałam spędzać każdą wolną chwilę z nim. Nie rozumiem więc dlaczego to robi? Dlaczego mnie rani? Przecież ja robię dla niego wszystko, co mogę. Nie wiem jak mam z nim postępować? Jak rozmawiać? Jak tłumaczyć, a może już nie warto skoro wcześniejsze rozmowy nie pomogły? Z drugiej strony kocham go tak mocno, właściwie mam tylko jego, nie wyobrażam sobie życia bez niego.
napisał/a: sorrow 2008-01-02 16:20
ail_ali, twój chłopak jest po prostu uzalezniony od porno... od tej dawki adrenaliny, przyjemności, anonimowości, braku hamulców, które można tak łatwo znaleźć w sieci. Jak robiłaś mu te awantury starając się uświadomić, że dla ciebie to wazne, żeby przestał, to całkiem prawdopodobne, że on miał szczere chęci, żeby przestać. Jednak jak z każdym uzaleznieniem szczere chęci nie wystarczą i bardzo łatwo ulec od nowa. Zwłaszcza jak siedzi sobie sam przy kompie, ciebie w pobliżu nie ma... odruchowo myśli "a co tam, ostatni raz... nie dowie się, to i przykro jej nie będzie". Odnośnie twojej atrakcyjności to popełniasz duży błąd doszukując się jakichś braków. Czy ty myślisz, że faceci buszują po stronach porno w poszukiwaniu pięknych kobiet ?

Wiem, że już rozmawialiście... może jeszcze kilka rozmów was czeka, bo to najlepszy sposób, żeby wszystko wyjaśnić. On ma wtedy szansę dowiedzieć się jak bardzo to dla ciebie ważne (ale bez krzyków z twojej strony), a ty masz szansę dowiedzieć się, czy on na prawdę próbuje i czemu ulega. Jeśli to zawiedzie to możesz spróbować "zaciągnąć" go do specjalisty, ale tu jego dobra wola też będzie konieczna. Jakkolwiek się wasze sprawy nie potoczą pamiętaj, że masz pełne prawo do życia w związku bez porno... z nim, czy z kimś innym.
napisał/a: darmond 2008-01-02 18:33
SORROW - pewnie, że ma prawo do życia w związku bez porno, ale na tej samej zasadzie jej chłopak ma prawo do życia w związku z porno :)

ALI - zastanów się dlaczego Ci to przeszkadza, że on ogląda te filmiki i "buszuje po sieci", może po prostu czujesz się "niedowartościowana" albo "zagrożona" co z tego co mówisz o sobie jest zupełnie nieuprawnione, a może wcale Ci to tak nie przeszkadza jak Ci się wydaje? są gorsze nałogi (narkotyki, alkohol, tytoń), każdy poza plusami dodatnimi ma także plusy ujemne :D - więc może warto trochę pomyśleć nad tym, czy koniecznie chcesz go "urobić" na swój obraz i podobieństwo; i pamętaj o jednym "dobrzy ludzie tylko myślą o rzeczach, które źli ludzie robią!" - Ty też na pewno masz fantnazje, których byś w życiu nie zrealizowała (przejechać sąsiada walcem, uprawiać dziki seks z drużyną rugby, nasikać wykładowcy do kawy, itp., itd.) - jeśli zabronisz mu "myśleć o złych rzeczach" tylko go zfrustrujesz i sprawisz, że to co być może teraz dla niego jest tylko zwykłą zabawą (zabijaniem nudy) stanie się dla niego sensem życia!! - pamiętaj, że "zakazany owoc smakuje najlepiej!"

pozdrawiam :)
napisał/a: pati_87 2008-01-02 19:14
jestem w bardzo podobnej sytuacji i postanowiłam zerwać ze swoim chlopakeim nie pozwolę na to by tak mnie tym ranił a Tobei nie wiem co poradzić z tego co mówisz wynika że on może nigdy się nie zmienić...ale jeśli dalej chcesz walczyć to cały czas mu to uświadamiaj jak Cie to rani może w koncu coś zrozumie...
napisał/a: sorrow 2008-01-02 22:22
darmond, napisała do nas dziewczyna, a nie jej chłopak, więc nie bardzo ją interesuje do czego on ma prawo. Jeśli jego prawo tak bardzo go przytłacza, to pewnie prędzej czy później znajdzie sobie dziewczynę, która będzie to akceptowała i będą szczęśliwi. Jego obecna dziewczyna tego nie toleruje i patrząc z szerszej perspektywy całkowicie ją rozumiem.

Czemu uważasz, że tytoń to gorszy nałóg? Uzależnienie od porno zatruwa twój mózg, system wartości, podejście do ludzi i miłości... wydaje mi się, że to dużo gorsze. Nie jestem pewien, czy rozumiesz o czym mówię. Nie chodzi mi o oglądanie filmów porno, tylko o uzależnienie od tego... tak samo jak nie przeszkadza mi wypicie lampki wina, ale uzależnienie od tego tak. Ten chłopak nie kontroluje siebie i ma problem niezależnie od tego czy nazwiesz to fantazją, czy zabijaniem nudy. Uzależnienie od porno różni się od fantazji erotycznych (każdy seksuolog się zgodzi, albo ich większość).

Uwaga o dobrych ludziach była zupełnie niepotrzebna. Są różni ludzie na świecie... są tam również ci wrażliwi, jasno myślący, świadomie wybierający dobro. Rozumiem, że sprawadzając ich do własnego poziomu podbudowujesz własne ja fałszywym przekonaniem, że "wszyscy to robią, więc czemu ja nie mam". Muszę cię wyprowadzić z błędu... nie wszyscy.
napisał/a: Shizuka1 2008-01-02 23:14
Muszę stwierdzić, że nie wszyscy faceci zabawiają się w ten sposób.
Po drugie co to za związek, w któm ona musi godzić się na ranienie, bo on ma takie potrzeby. Związek to sztuka kompromisów. Ja wiem tyle, że jeśli jakieś moje zachowanie raniłoby partnera, zaprzestałabym go, bo kocham mojego mężczyznę.
napisał/a: ail_ali 2008-01-03 09:50
Jasne, że każdy ma prawo kożystać z uciech życia, cokolwiek by go nie cieszyło, ale jeśli jestem w związku, w którym jest miłość i mówię partnerowi, że coś mnie rani (nawet nieważne co), to on jeśli mnie kocha powinien zrobić wszystko, by to naprawić, to oczywiste i nie ma co o tym dyskutować. To, że mnie dotyka jego zachowanie, to też nie jest kwestia dyskusji. Mam taki, nie inny pogląd, czy system wartości, że mnie to boli i tego nie zmienię.

Sam wczoraj przyznał mi, że ma z tym problem, jak się wyraził to nie do końca problem, tylko problem od czasu do czasu. To znaczy od kiedy jest ze mną stara się powstrzymywać i, jak mówi, wychodzi mu nawet kilka miesięcy "abstynencji". Jednak problem wcale nie jest taki błachy, bo mówi, że jeśli ma taką chęć, to nie potrafi jej powstrzymać i musi to zrobić, więc można to chyba okreslic jako cechy nałogu. Sam nawet zaproponował, że pójdzie z tym problemem do lekarza. Nie chcę by kończyło się to na czczym gadaniu. Postawiłam sprawę jasno albo, albo, czyli albo naprawdę zacznie się leczyć, wtedy ja mu pomogę w tym jak tylko będę mogła, albo zostaną mu tylko filmy pornograficzne. Teraz przeprowadza się na 2 koniec miasta, blisko pracy. To oznacza, że będziemy widywać się żadko. Ponownie zaczynam mieć obawy. Jak blisko jest od uzależnienia od porno do realizacji fantazji w rzeczywistości?
napisał/a: sorrow 2008-01-03 10:06
ail_ali napisal(a):Jak blisko jest od uzależnienia od porno do realizacji fantazji w rzeczywistości?

Myślę, że w wielu przypadkach jest dość daleko. Oglądanie w zaciszu domowym, anonimowo, bez stresu dla wielu jest o wiele bardziej komfortową sytuacją niż latanie po imprezach w poszukiwaniu odpowiedniej dziewczyny do realizacji tych fantazji. No może jeszcze zapłacić, ale to już zależy od tego jaki jest twój chłopak. Bardziej bym się zastanawiał na twoim miejscu na temat realizacji tych fantazji z tobą . Z takich filmów na pewno można czerpać pomysły do waszego życia intymnego z korzyścią dla was obojga (zakładając, że chcecie tego oboje). Problem nastąpi jeśli jego podniecać będzie coś, co dla ciebie jest nie do zaakceptowania. Co będzie jeśli on przyzwyczai się do konkretnych zachowań w łóżku? Zwykłe, spontaniczne chwile będą zbyt "słabe", żeby go podniecić.

Fajnie, że sobie pogadaliście... teraz przynajmniej powinno to byc dla ciebie bardziej jasne. Już wiesz, że się stara, a jak to w uzależnieniu bywa nie jest proste, żeby wytrwać. Póki obojgu wan na tym zależy to macie dobre widoki na przyszłość .
napisał/a: darmond 2008-01-03 10:30
uhuhu toście po mnie pojechali jak po łysej kobyle :)

SORROW - to że napisała do nas dziewczyna a nie jej chłopak nie oznacza, że nie powinno ją interesować do czego on ma prawo!; przecież równie dobrze to on mógłby do nas napisać i co wtedy? mówilibyśmy, że ona jest be, a on cacy bo to nie ona do nas napisała?! wolnego - mamy być obiektywni, a przynjamniej mamy się starać takimi być, stoimy z boku, więc teoretycznie powinniśmy wiele spraw widzieć z dystansu! nie wiem z jak szerokiej perspektywy patrzysz i nie wiem dlaczego rozumiesz to, że jej to przeszkadza, ale masz do tego prawo; ja conajwyżej mogę uszanować jej wolę i jej wybór, równie dobrze mogłoby ją ranić to, że obgryza paznokcie, albo pierdzi przy obiedzie - ma do tego święte i niezbywalne prawo (jak każdy!!), ale związek to coś więcej niż realizacja własnych wyobrażeń kosztem drugiego człowieka!!, a stawianie alternatywy na zasadzie albo pójdzie się leczyć albo koniec z nami uważam za infantylne!! nie na tym polega miłość (przynajmniej moim skromniutkim zdaniem :)) zamiast alternatywy powinno być inne stwierdzenie "kocham Cię, więc dołożę wszelkich starań by Ci pomóc, skoro uważasz, że jest to dla Ciebie problem i będę z Tobą zawsze, nawet jeśli nie poradzimy sobie z tym problemem"; co do tytoniu - to oczywiście, że uważam go za znacznie gorszy nałóg niż pornografię - polecam lekturę książek i publikacji prof. Vetulaniego; to co piszesz o pornografi (zatruwania umysłu, bleblelble, itp.) to podejście iście freudowskie (spzed ponad 100 lat) psycholgia od tamtego czasu nieśmiało, ale jednak, poszła troszku do przodu :); co do Twojej uwagi na tema mojej uwagi :) to uważam, że była potrzebna!! to oczywiste, że "dobrzy" ludzie myślą o złych rzeczach, mało tego jest to jednym z objawów normalności!! tylko psychopaci uważają, że myślenie o czymś złym jest złe!!!; co do Twojej wycieczki po mnie i imputowania mi, że ja mam z czymś problem i dlatego bronię takiego stanowiska to już lekka przesada i szczerze przyznam, że się na Tobie zawiodłem, bo czytając Twoje posty budowałem sobie wizerunek Ciebie jako osoby dojrzałej i otwartej :(

KOTEK19 - współczuję Ci, ale może niepotrzebnie skoro tak łatwo z nim zerwałaś to pewnie nie była to poważna miłość :) więc może i lepiej, że tak się stało :)

SCHIZUKA - wcale nie musi się godzić na żadne ranienie!, ale musi ustalić co jest dla niej naprawdę ważne (miłość?!) i czy to jej aby na prawdę aż tak bardzo przeszkadza, a jeśli tak to dlaczego?!

ALI - Twój wybór!! ja uważam takie podejście jakie prezentujesz za niewłaściwe, ale to tylko i wyłącznie moje skromniutkie zdanie więc się nie przejmuj tylko rób swoje !!

pozdrawiam gorąco
napisał/a: ail_ali 2008-01-03 10:32
Nasze życie sksualne nigdy nie było nudne i monotonne, wręcz przeciwnie, choć muszę przyznać, że wszelkie formy urozmaicanie go, wychodziły przeważnie do niego. W przeszłości bywało, że wspólnie oglądaliśmy filmy i czerpaliśmy z nich "inspiracje". Dopóki nie przyszedł okres (trwał kilka miesięcy i minął) kiedy on nie miał ochoty na współżycie ze mną, później odkryłam stosy pism pornograficznych z tego okresu. Po rozmowie sytuacja zmieniła się, oczywiście do czasu. W cieżkich sytuacjach, np. gdy stracił pracę, porno znawu powracało. Sięga także po filmy po naszych kłótniach. Kiedy raz go przyłapałam, powiedział, że zrobił to bo był zły na mnie. Więc porno staje się metodą odreagowania.

Zastanawia mnie jedno, powiedział mi, że oglądanie filmów pornograficznych nie podnieca go. Przeczytałam, że to jest kolejny stopień uazleżnienia. Jednak ma się on łączyć z brakiem podniecania w życiu skesualnym partnerskim. Ale gdy jest przy mnie, że tak się wyrażę: niewiele mu potrzeba by ulec podnieceniu. Nie wiem co o tym sądzić. Może powiedział mi, że oglądanie porno go nie podnieca by nie robić mi większej przykrosci. Wiem, że ten problem ma od dawna, no może źle się wyraziłam, bo nie wiem czy wtedy był to już problem. Jeszcze gdy mieszkał w domu rodzinnym oglądał nocami filmy, jak mówi jego ojciec.

[ Dodano: 2008-01-03, 10:46 ]
darmond, moje postepownie jest nie właściwe bo powiedziałam albo, albo? uważam, że nie, bo wcześniej niejednokrotnie starałam się rozmawiać w spsób łagodny i docierać do niego, tłumaczyć, wspierać, mówić że kocham zawsze i mimo wszystko itd. Ale jeżeli on ma z tym rzeczywisty problem, jak sam przyznał, to nie mogę mu powiedzieć "jeśli się nie uda to nic", bo to go nie zmoblizuje do walki, a to nie tylko walka o nasz związek, ale o jego zdrowie psychiczne. I w mojej decyzji "albo, albo" nie kryje się brak miłości do niego, jak twierdzisz, bo nie znasz mnie i nie możesz tak tego osądzać. Niejedno razem przesliśmy i niejedno dla niego zrobiłam. Zresztą nawet gdyby nie był chory to, jak już mówiłam, nie ma prawa mnie ranić. Jeżeli porno zaczyna przesłaniać świat i niszczyć nasze reacje to pierdzenie przy stole czy obgyznaie paznokci nie jest trafnym porównaniem.
napisał/a: darmond 2008-01-03 11:07
ail_ali napisal(a):
[ Dodano: 2008-01-03, 10:46 ]
darmond, moje postepownie jest nie właściwe bo powiedziałam albo, albo? uważam, że nie, bo wcześniej niejednokrotnie starałam się rozmawiać w spsób łagodny i docierać do niego, tłumaczyć, wspierać, mówić że kocham zawsze i mimo wszystko itd. Ale jeżeli on ma z tym rzeczywisty problem, jak sam przyznał, to nie mogę mu powiedzieć "jeśli się nie uda to nic", bo to go nie zmoblizuje do walki, a to nie tylko walka o nasz związek, ale o jego zdrowie psychiczne. I w mojej decyzji "albo, albo" nie kryje się brak miłości do niego, jak twierdzisz, bo nie znasz mnie i nie możesz tak tego osądzać. Niejedno razem przesliśmy i niejedno dla niego zrobiłam. Zresztą nawet gdyby nie był chory to, jak już mówiłam, nie ma prawa mnie ranić. Jeżeli porno zaczyna przesłaniać świat i niszczyć nasze reacje to pierdzenie przy stole czy obgyznaie paznokci nie jest trafnym porównaniem.


ehh, tu nie chodzi o to żebyśmy się kłócili!! oczywiście, że nie mogę się wypowiadać nt. Twojej miłości jedynie na podstawie tego co sama napisałaś i niczym poza tym!, i właśnie na tej podstawie się wypowiadam :)

a co do tego całego porno-problemu to na prawdę uważam, że jest mocno przereklamowany, nie twierdzę, że nie powinno się takich zachowań korygować, jeśli stwarzają one jakiś problem, ale być może jest tak (mówię być może bo Was nie znam!!!!), że problem ten w Twoich (Waszych) oczach urósł do tak wielkich rozmiarów z zupełnie innego powodu! - być może macie inny problem, który oboje maskujecie porno-problemem? a może nie! - tak czy inaczej czytając Twoje posty i Twoje reakcje na "zdania odrębne" uważam, iż obydwoje powinniście poszukać pomocy u specjalistów (systemowa terapia rodzin, lub coś podobnego), bo na forum szukasz tylko i wyłącznie (to też tylko moje odczucie!!) poparcia dla swojej tezy, że porno jest złe :)
napisał/a: sorrow 2008-01-03 11:30
darmond napisal(a):co do Twojej wycieczki po mnie i imputowania mi, że ja mam z czymś problem i dlatego bronię takiego stanowiska to już lekka przesada i szczerze przyznam, że się na Tobie zawiodłem, bo czytając Twoje posty budowałem sobie wizerunek Ciebie jako osoby dojrzałej i otwartej

Niepotrzebnie się unosisz darmond. Przytaczając to zdanie o ludziach dobrych i złych, o tym co robia i myślą z gruntu się mylisz. Jedynym wytłumaczeniem przyjęciem takiej "prawdy życiowej" było dla mnie usprawiedliwianie samego siebie w pewnych postawach życiowych. Masz do tego prawo jak sam wspomniałeś (wcale nie napisałem, że masz z tym problem), ale nie musisz wszystkich równać do tego samego poziomu. Odnośnie moich innych postów odniosłeś mylne wrażenie. Nie jestem ani dojrzały (co najwyżej podstarzały), ani otwarty w potocznym rozumieniu tego słowa. Raczej stawiam na zasady, a nie relatywizm... raczej na samokontrolę niż otwartość na wszystko. Zdecydowanie fałszywy wizerunek... dobrze że został zweryfikowany.

Wracając do tematu, to jednak chyba nie doczytałeś tego co chciałem podkreślić. Ja nie piszę o pornografii, tylko o uzależnieniu od niej. Nie wiem więc na ile moje blablabla było zacofaną freudowską paplaniną, bo nie znam jego poglądów na temat uzależnień.

I już zupełnie na koniec dodam tylko, że miłość (cokolwiek to znaczy) nie usprawiedliwia akceptacji wszystkich zachowań bezwarunkowo. Kompromis, który w związku się osiąga to nie akceptacja wad tego drugiego, tylko rezygnacja z tego, czego druga osoba nie akceptuje.